Każdy z nas dobrze wie, mimo że nie chce się do tego przyznać, że wycieczki z rodziną oprócz miłych stron, miewają również te bardziej uciążliwe. A tu babcia po drodze zasłabnie, a tu ciotka pyta, kiedy przyprowadzimy narzeczoną, a tu mama suszy nam głowę, że chciałaby mieć już wnuki. Wszystko to, plus biegające krzykliwe dzieci, składa się na rodzinne spacery i wakacyjne wycieczki. Jak sobie z tym poradzić? Przede wszystkim z góry nastawić się na najgorsze, a wtedy obojętnie, co się nie wydarzy, może akurat pozytywnie nas zaskoczyć. Kolejnym krokiem jest wewnętrzne zdystansowanie do otaczających nas ludzi. Ale pamiętajmy – rodzina o tej strategii nie może się dowiedzieć! W innym przypadku jesteśmy zgubieni! Przecież oni wymagają od nas udzielania się w rozmowie, przytakiwania na filozoficzne teorie wujka i słania troskliwych uśmiechów w stronę naszego młodszego kuzynostwa. Można, więc, by odwrócić ich uwagę obwołać się głównym przewodnikiem wycieczki. Wysunąć się naprzód rodzinnego peletonu i z nosem w mapie lub przewodniku, z miną osoby całkowicie zaczytanej w ich ciekawej treści, przetrzymać te ciężkie chwile, jakimi są rodzinne wyjazdy, w jak najmniej dla nas dotkliwy sposób.